Pustka

Straciłam dziecko. Dziecko! Nie rzecz! Żyjące maleństwo, prawdziwego człowieka! Czy tak ciężko niektórym pojąć, że moje dziecko było i jest dla mnie ważne? To żaden zlepek komórek! To moje dzieciątko… a mnie nikt nie chce zrozumieć. Siedzę i płaczę. Nie chce mi się żyć. Nie chce mi się nic robić. Dni mijają w przerażająco zwolnionym tempie, noce są jeszcze dłuższe. Nie mogę spać, nie mogę jeść. Nic nie mogę. Czy to się kiedyś skończy?

M.

Dlaczego?

Pytanie, z którym borykam się każdego dnia. Dlaczego? Co źle zrobiłam? W czym zawiodłam? Nie mogę spać, nie mogę jeść. Wciąż analizuję ostatnie dni przed poronieniem. Nie ma mojego maleństwa. Ktoś musiał zawinić. Coś musiało zawinić. Nic nie dzieje się przypadkowo. 

Nie umiem znaleźć sensu. Nie umiem znaleźć siebie. 

Gdzie jestem?

M.